O teorii meta-ewidencji w praktyce procesu karnego

Wyłączone

Problematykę meta-ewidencji należy analizować na dwóch płaszczyznach. Po pierwsze, pojęciem meta-ewidencji można posługiwać się w takim znaczeniu, w jakim użył go D. A. Schum (o czym poniżej), a po drugie – istotę meta-ewidencji można opisać zależnością występującą pomiędzy [faktem / opinią], a [ewidencją / meta-ewidencją]. Obie te płaszczyzny są jednak ze sobą ściśle skorelowane.

Meta-ewidencja jako „ewidencja posiłkowa”

Wprowadzenie przez D. A. Schum’a pojęcia meta-ewidencji (meta-evidence) było podyktowane odczuwalną potrzebą wdrożenia do procesu sądowego pewnego rodzaju dodatkowych ewidencji, mających na celu wzmocnienie ewidencji głównej, opartej na rachunku prawdopodobieństwa, przy czym warto nadmienić, że każda ewidencja naukowa jest nierozerwalnie złączona z probabilistyką.

D. A. Schum proponuje zatem, aby meta-ewidencja służyła do wzmocnienia wiarogodności ewidencji. W publikacji pt. „Substance-Blind Classification of Evidence for Intelligence Analysis” czytamy, że: „Meta-ewidencja, zwana też “posiłkową” [ancillary evidence] jest ewidencją o innej ewidencji” (D. Schum, G. Tecuci, M. Boicu, D. Marcu 2009, s. 5). Autorzy proponują również kwalifikację ewidencji w oparciu o przydatność i znaczenie dla sprawy, dzieląc ewidencję na bezpośrednio relewantną dla sprawy oraz pośrednio relewantną dla sprawy – tzw. „ewidencja posiłkowa”.

Ewidencja

Meta-ewidencja w ujęciu Schum’a nie pełni zatem roli metajęzyka. Ewidencja posiłkowa nie opisuje bowiem ewidencji głównej, a jedynie służy do jej wzmocnienia, lub – co bardzo ważne – osłabienia. Co więcej, meta-ewidencja wcale nie musi być bezpośrednio związana z ewidencją główną. Weźmy taki oto przykład:

Biegły wydaje opinię sądową w toczącym się postępowaniu. Wnioski opinii wskazują na bardzo wysokie prawdopodobieństwo sprawstwa oskarżonego. Obrońca oskarżonego podważa tą opinię twierdząc, że biegły posłużył się metodą, która nie ma powszechnej akceptacji w środowisku naukowym, warsztat pracy biegłego nie posiada akredytacji, a sam biegły nie posiada odpowiedniego certyfikatu, gwarantującego umiejętność posłużenia się wybraną przez niego metodą (standaryzacja metody naukowej, akredytacja warsztatu pracy oraz certyfikacja biegłego). Podważenie to nie pełni tu roli kontr-ewidencji, ponieważ nie świadczy bezpośrednio o niewinności oskarżonego, lecz jest meta-ewidencją osłabiającą ewidencję główną, czyli opinię biegłego, a dokładnie jej wiarogodność. Weźmy inny przykład:

X jest oskarżony o kradzież. Złożone przez niego wyjaśnienia wskazują na silne alibi – twierdzi on bowiem, że w chwili popełnienia przestępstwa był na wycieczce rowerowej wraz z przyjacielem. Ewidencja ta została wzmocniona zeznaniami przyjaciela, który potwierdził wersję X-a. Zeznania przyjaciela są zatem meta-ewidencją, ponieważ nie świadczą o tym, czy X dokonał kradzieży czy nie, ale o tym, że w czasie przestępstwa był na wycieczce rowerowej.

Z kolei świadek Y złożył zeznania, że X nie mógł być w tym dniu na wycieczce rowerowej, ponieważ jego rower cały dzień stał przed jego domem. Analogicznie jak w przypadku zeznań przyjaciela X-a, zeznania Y-ka pełnią funkcję meta-ewidencji, tym razem jednak zarówno w stosunku do wyjaśnień X-a, jak i do zeznań Y-ka. Ponownie, nie mogą być ewidencją obciążającą X-a, ponieważ nie stanowią o tym, czy X dokonał kradzieży, czy nie.

Sytuację można komplikować, poprzez np. wprowadzenie kolejnego świadka, który zezna, że świadek Y nie mógł widzieć roweru przed domem X-a, ponieważ Y w tym dniu był za granicą. Jego zeznania będą wtedy meta-ewidencją osłabiającą zeznania Y-ka, a wzmacniającą zeznania X-a i jego przyjaciela. Ponownie – nie będą miały bezpośredniego związku z tym, czy X jest winny, czy niewinny zarzucanego mu czynu.

Meta-ewidencja jako metajęzyk

Rozumienie meta-ewidencji przez D. A. Schum’a sprowadzało się do uznania meta-ewidencji jako czegoś, co wzmacnia lub osłabia ewidencję główną. Spróbujmy teraz dokonać analizy pojęcia meta-ewidencji w odniesieniu do opinii wydawanej przez biegłego eksperta.

Powiedzieliśmy wcześniej, że opinia jest pewnego rodzaju metajęzykiem lub m-metajęzykiem. Służy zatem do opisu faktu lub diagnozy. Posiada w takim razie charakter deskryptywny. Teorię meta-ewidencji Schum’a można zatem rozbudować w ten sposób, że meta-ewidencja będzie również opisywała i interpretowała ewidencję główną, a nie tylko ją wzmacniała lub osłabiała. Będzie tak w przypadku ewidencji eksperckiej, która – z natury swojej – ma charakter meta-ewidencji.

Załóżmy, że dysponujemy wyjaśnienia oskarżonego X. Wyjaśnienia te są ewidencją główną (pamiętając cały czas, że każdy dowód jest ewidencją). Opinia biegłego eksperta z badania poligraficznego będzie zatem meta-ewidencją w stosunku do wyjaśnień X-a (będzie osłabiała lub wzmacniała wiarogodność tych wyjaśnień), spełniając zarówno kryteria do bycia metajęzykiem, ponieważ będzie miała charakter deskryptywny. Sytuacja nie jest jednak tak oczywista w przypadku innych meta-ewidencji. Gdy mowa bowiem o meta-ewidencji w postaci zeznań świadka, trudno przypisać jej charakter deskryptywny w stosunku do ewidencji głównej.

Wniosek jest więc następujący: nie każda meta-ewidencja jest metajęzykiem, czyli są takie meta-ewidencje, które są jednocześnie metajęzykiem, jak na przykład opinia biegłego eksperta, ponieważ:

  1. opisuje ewidencję główną,
  2. działa jako ewidencja „posiłkowa” poprzez:
    • wzmacnianie ewidencji głównej, lub
    • osłabianie ewidencji głównej.

Podkreślić należy, że w sytuacji, kiedy w tym samym postępowaniu sądowym doszło do powołania dwóch różnych biegłych i wydali oni dwie różne opinie, w których doszli oni do odmiennych wniosków, każda z tych opinii będzie pełniła rolę meta-ewidencji w stosunku do siebie nawzajem, ale metajęzykiem będą tylko w stosunku do ewidencji głównej (jedna opinia nie będzie bowiem opisywała drugiej).