Pojęcie prawdy w sądowej praktyce wymiaru sprawiedliwości

Wyłączone

Wstęp

Pojęcie prawdy jest od dawna przedmiotem licznych sporów filozoficznych. Rozważania nad istotą prawdy są jednak bardzo użyteczne, albowiem pozwalają lepiej zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość. Prawda, wraz z jej niekiedy wysokim poziomem abstrakcyjności stanowi również jedną z podstawowych wartości naszego systemu prawnego, choć nie koniecznie musi być wartością o charakterze aksjologicznym. Niemniej jednak stawiana jest wysoko (choć nie zawsze najwyżej – patrz np. zakazy dowodowe) i odgrywa istotną rolę, szczególnie na etapie stosowania prawa.

Prawda bywa pojmowana różnie, a w obrębie tego samego systemu prawnego może być dochodzona wg. różnych kryteriów. Jedną z ciekawszych teorii prawdy w kontekście praktyki stosowania prawa jest teoria z szeregu propozycjonalnych koncepcji teorii prawdy. Teoria ta zakłada, że prawdziwość jest atrybutem tworów wyrażonych przez zdania (J. Woleński 2005, s. 144). Autor nazywa tę koncepcję bezpośrednio propozycjonalną teorią prawdy. Poszukiwanie prawdy właśnie w zdaniach (w sensie syntaktycznym) jest działaniem słusznym dlatego, że niezależnie, czy wyrażone w mowie, czy w piśmie, zdania są nośnikiem informacji (ewentualnie w liczbie mnogiej) – prawdziwej albo fałszywej (J. Konieczny 2009, s. 6).

Jednakże nie wszystkie zdania pretendują do zawierania w sobie wartości logicznej. Są takie zdania w sensie syntaktycznym, które nie są zdaniami w sensie logicznym, a więc nie można im przypisać wartości prawdy albo fałszu. Takimi zdaniami są choćby wypowiedzi o charakterze normatywnym, a także performatywnym. Propozycjonalna teoria prawdy odnosi się zatem wyłącznie do zdań w sensie logicznym, a odpowiadającym na pytanie: „jak jest?”, a nie: „jak być powinno?” – czyli o charakterze deskryptywnym. Pojawiające się w dalszej części artykułu słowo „zdanie” swoim zakresem znaczeniowym będzie obejmować wyłącznie zdania w sensie logicznym.

Trzeba także wspomnieć o tym, że tzw. „prawda materialna” oraz „prawda obiektywna” są wytworem wyłącznie polskiego systemu prawnego i wydaje się, że w istocie rzeczy najbliżej im do arystotelesowskiej, klasycznej teorii prawdy. Definicja ta (zwana dziś korespondencyjną definicją prawdy) oznacza, że „zdanie A jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy stan faktyczny opisany przez zdanie A ma rzeczywiście miejsce”. Epistemologia nie zna pojęć takich jak prawda materialna oraz prawda obiektywna, którymi to pojęciami bardzo chętnie posługują się polscy prawnicy.

Informacja źródłem wiedzy

Informacja stanowi źródło wiedzy, na podstawie której organ procesowy dokonuje rozstrzygnięcia w danej sprawie. Zawiera nieprzetworzoną jeszcze treść, która podlega przekształceniu z języka na metajęzyk. Przekształcenie takie skutkuje np. uzyskaniem meta-ewidencji (meta-evidence), a następnie wprowadzeniem jej do toczącego się procesu.

Przyjmując zatem, że zdania są nośnikami prawdy (to, co wyraża zdanie x jest prawdziwe), należy wyodrębnić te twory, którym atrybut prawdziwości w zdaniu może zostać przypisany. J. Woleński, przytaczając dorobek różnych autorów, wymienia następujące formuły:

  1. sąd wyrażony przez zdanie x jest prawdziwy,
  2. stwierdzenie wyrażone przez zdanie x jest prawdziwe,
  3. myśl wyrażona przez zdanie x jest prawdziwa,
  4. przekonanie wyrażone przez zdanie x jest prawdziwe ,
  5. akt (sądzenia) wyrażony przez zdanie x jest prawdziwy.

Dokonując próby przełożenia powyższego schematu na płaszczyznę forensic evidence możemy uzyskać następujący wynik (każdy z poniższych aktów może być wyrażony zarówno w mowie, jak i w piśmie):

  1. sąd wyrażony przez eksperta S jest prawdziwy,
  2. stwierdzenie wyrażone przez eksperta S jest prawdziwe,
  3. myśl wyrażona przez eksperta S jest prawdziwa,
  4. przekonanie wyrażone przez eksperta S jest prawdziwe,
  5. akt (sądzenia) wyrażony przez eksperta S jest prawdziwy.

Należałoby w tym miejscu rozstrzygnąć o ewentualnym pierwszeństwie jednych tworów nad drugimi, czy może lepiej, o poprawności ich używania przez np. biegłego sądowego w sporządzanej przez siebie ekspertyzie. Z jednej strony można spotkać się ze stanowiskiem, że wszystkie te wyrażenia (1 – 5) pozostają empirycznie równoważne (J. Woleński 2005, s. 147), a z drugiej strony, jak przyjmuje J. Konieczny, że wyłącznie stwierdzenia powinny budować zdanie, jako nośnik prawdy (J. Konieczny 2009, s. 6).

Na sprawę należy spojrzeć dwojako. Po pierwsze, budowanie zdania (w sensie gramatycznym) przez biegłego sądowego nie wymaga używania przez niego sformułowań „stwierdzam, że…”, „jestem przekonany, że…” itp. Doszlibyśmy wówczas do absurdalnych wniosków twierdząc, że wartość dowodowa ekspertyzy uzależniona jest od rodzaju użytych w niej czasowników. Istnieje wprawdzie pewien system, w którym podświadomie wartościujemy, czy też stopniujemy pewne wyrażenia, nadając im określony charakter (np. wyrażenie „stwierdzam, że…” będzie miało dla kogoś wyższy stopień przekonania o wyrażanym sądzie, aniżeli „myślę, że…”), jednak stanowi to problematykę mniej istotną. Po drugie zaś, żaden z tworów (1 – 5) nie przesądza o formie, w jakiej powinien zostać wyrażony.

Nasuwa się zatem wniosek, że to nie sposób wyrażenia danego sądu, stwierdzenia, myśli, przekonania czy aktu sądzenia odgrywa tu rolę, ale intersubiektywne przekonanie biegłego sądowego o prawdziwości danego S, St, M, P oraz AS. Wniosek ten znajduje swoje uzasadnienie w obliczu empirycznej równoważności S, St, M, P i AS. Powyższe nie stoi zatem na przeszkodzie, aby dla ułatwienia, w dalszej części artykułu posługiwać się wyłącznie kategorią stwierdzeń (St).

Uznajmy więc, że stwierdzenia to akty psychiczne. Zmierzając epistemologicznym szlakiem J. Woleńskiego z łatwością dowiadujemy się, że „nie ma aktów bez podmiotów, tzn. akty psychiczne są zawsze czyjeś” (J. Woleński 2005, s. 146). Samo przekonanie o prawdziwości ściśle wiąże się z analizą wiedzy. Rozważając klasyczny schemat „S wie, że p”, wyłoni nam się konstrukcja, wedle której przekonanie jest elementem koniecznym wiedzy. Nie ulega wątpliwości, że stwierdzenie czegoś, poprzez wyrażenie zdania w sensie syntaktycznym, np. „ekspert S stwierdza, że p”, musi mieć swoją podstawę w wiedzy. Brytyjski filozof analityczny Sir Alfred Jules „Freddie” Ayer wyodrębnił następujące elementy konieczne i wystarczające wiedzy:

  1. prawdziwość tego, co przyjmujemy jako komuś znane,
  2. posiadanie pewności,
  3. posiadanie prawa do pewności (A. J. Ayer 1956, s. 42).

Z kolei Jan Woleński opisuje pojęcie wiedzy w następującej formule:
S wie, że p wtedy i tylko wtedy, gdy:

  1. S jest przekonany, że p,
  2. p jest prawdziwe,
  3. S ma wystarczające uzasadnienie dla swego przekonania, że p (J. Woleński 2005, s. 368).

(1) będzie zatem warunkiem przekonania, (2) warunkiem prawdziwości, natomiast (3) warunkiem uzasadnienia. Ponownie, dokonując transformacji na potrzeby niniejszego opracowania, wyłonić możemy następujący schemat: ekspert S wie, że p wtedy i tylko wtedy, gdy:

  1. ekspert S jest przekonany, że p,
  2. p jest prawdziwe,
  3. ekspert S ma wystarczające uzasadnienie dla swego przekonania, że p.

Z metodologicznego punktu widzenia (2) wymaga małej modyfikacji. Powinno ono wygląda w sposób następujący:

  • p jest prawdziwe lub co najmniej prawdopodobne (co natychmiast rodzi szereg pytań, związanych z pojęciem prawdopodobieństwa).

Można w tym miejscu pokusić się o stworzenie pewnej konstrukcji, według której, w przypadku ewidencji eksperckiej, przeprowadzonej przed organem procesowym, powyższy schemat mógłby wyglądać następująco (tworząc jednocześnie modelowy schemat przeprowadzania ewidencji eksperckiej):

Ekspert S ma wystarczające uzasadnienie dla swego przekonania, że p (3), zatem ekspert S jest przekonany, że p i stwierdza o tym w swojej opinii (1), co w rezultacie skutkuje uznaniem przez organ procesowy p za prawdziwe (2).

Jest to oczywiście rozwiązanie nie kompleksowe, lecz zgodne z koncepcją wiedzy zdaniowej, albowiem warunki (1), (2) oraz (3) są od siebie logicznie niezależne. Należy także zauważyć, że z prawdziwości p nie wynika, że S jest o tym przekonany, a tym bardziej, że ma prawo być o tym przekonany, ani na odwrót (M. W, Oleksy 2005, s. 20).

Niezależność logiczna wszystkich trzech warunków koniecznych wiedzy, znajduje również swoje odbicie w koherencyjnym charakterze decyzji podejmowanych przez organ procesowy. Co więcej, można przecież być o czymś przekonanym, nie mając ku temu żadnych podstaw (uzasadnienia dla przekonania), lub posiadać takie uzasadnienie, lecz nie dawać mu wiary.

Warunek uzasadnienia

Zaczynając od ostatniego warunku – pierwszego w kolejności przeprowadzania ewidencji eksperckiej – czyli uzasadnienia, trzeba zauważyć, że gdy mowa o ewidencji naukowej (scientific evidence), oczywistym jest skorelowanie tej ewidencji z naukową metodą badawczą. Trzeba jednak pamiętać o tym, że to zastosowana metoda kwalifikuje daną ewidencję jako mniej lub bardziej naukową, a nie na odwrót. Można sobie bowiem wyobrazić sytuację, w której do otrzymania pewnego wyniku została wykorzystana najnowsza, skomplikowana technika badawcza, z użyciem nowoczesnego sprzętu komputerowego, a do identycznego wyniku można byłoby dojść w sposób znacznie prostszy. Zatem o tym, czy dana ewidencja ma charakter naukowy, czy też nie, świadczy wykorzystana technika badawcza, nawet gdyby dotyczyła rzeczy absolutnie prozaicznej i prostej w obserwacji (byłoby to jednak prakseologicznie niepoprawne).

To właśnie metoda badawcza powinna stanowić uzasadnienie, czy też wg. A. J. Ayer’a „prawo do pewności” dla wiedzy biegłego eksperta. Należy jednak w tym miejscu poczynić pewną uwagę o charakterze metodologicznym. Nawet, jeśli jakiś konkretny scientific evidence stanie się scientific proof nie oznacza to, że stanie się częścią forensic science. Jak słusznie zauważa J. Konieczny, „forensic science jest nauką nomotetyczną, formułującą twierdzenia ogólne, generalizacje opisowe, a także optymalizacyjne, eksplanacyjne i inne, tymczasem forensic evidence powstaje zawsze na użytek sprawy jednostkowej, karnej lub innej, w wyniku badania pojedynczego przypadku i jako taki do nauki nie należy” (J. Konieczny 2010, s. 105 – 106).

Wyznacznikiem warunku uzasadnienia może być tzw. wartość diagnostyczna metody, czyli zespół takich cech danej metody, które pozwalają ocenić jej poziom wiarogodności. Przykładowym elementem wartości diagnostycznej metody jest jej iloraz wiarogodności (likelihood ratio), czyli iloraz wskazań poprawnych na całkowitą ilość przeprowadzonych ewidencji. Iloraz wiarogodności na ogół określa się w wielkości procentowej, przykładowo dla badań poligraficznych techniką pytań porównawczych, z wykorzystaniem jednokwestyjnego testu UZCT (Utah Zone Comparison Test) w wariancie PLT (Probably Lie Test), jej dokładność przewyższa nieco 92%. Należy jednak na tym etapie zauważyć, że w odniesieniu do ilorazu wiarogodności niemożliwe jest wskazanie (ze względów metodologicznych), w której grupie procentowej mieści się dana ewidencja.

Biegły sądowy, posługując się konkretną metodą badawczą winien jest wskazać jej wartość diagnostyczną, a rozstrzygnięcie – zgodnie z zasadą swobodnej oceny dowodów – pozostawić organowi procesowemu. Właśnie ze względu na to ograniczenie, polegające na braku naukowej metody badawczej o skuteczności równej 100% – nigdy takiej nie było i prawdopodobnie nigdy takiej nie będzie – prawo do przekonania (uzasadnienie) biegłego przeprowadzającego ewidencję naukową ma charakter empirycznie ograniczony.

Warunek przekonania

W momencie, gdy biegły posiądzie naukowe uzasadnienie dla swojego przekonania, będziemy mogli powiedzieć, że ekspert S jest przekonany, że p. Stanowisko to wymaga jednak pewnego uzupełnienia.

Treść przekonania, podobnie jak dowolnej innej postawy zdaniowej, zależy od całej sieci logicznie powiązanych przekonań faktualnych, a co za tym idzie, że samo rozumienie przez S określonej treści zdaniowej wymaga od niego posiadania rozległej wiedzy na temat świata (M. W, Oleksy 2005, s. 23 – 24). Innymi słowy, jednym z kluczowych elementów, które mają wpływ na wewnętrzne, intersubiektywne przekonanie eksperta S, o tym, że p, jest jego doświadczenie życiowe (chociaż zapewne lepiej byłoby uściślić to głównie do doświadczenie zawodowego).

Na przekonanie biegłego eksperta będą więc składać się dwa podstawowe czynniki: uzasadnienie przekonania (warunek uzasadnienia) oraz przekonanie (warunek przekonania) w postaci doświadczenia życiowego (zawodowego). O ile pierwszy czynnik powinien stanowić warunek bezwzględny przekonania, o tyle wydaje się, że drugi powinien być określony mianem względnego. Pozostawanie bowiem w sprzeczności wyniku naukowej metody badawczej z doświadczeniem zawodowym biegłego eksperta może wynikać z wielu czynników, np. posłużenia się niestosowaną dotąd przez danego eksperta metodą. Jeżeli jednak biegły ekspert posiądzie uzasadnione wątpliwości, co do wyniku wybranej metody (kierowane doświadczeniem zawodowym), może wówczas ponownie przeprowadzić badania, wybrać inną metodę, lub po prostu nie uznać danego przekonania. Jak bowiem słusznie zauważa M. W Oleksy – „(…) trudno utrzymać naiwny pogląd, że S jest przekonany, że p niezależnie od tego, jakie są jego pozostałe przekonania na temat faktów, niezależnie od jego przyczynowego położenia w świecie, i niezależnie od interpretacji jego zachowania przez inne osoby” (M. W, Oleksy 2005, s. 23).

W świetle obecnego rozwoju nauki i techniki, występowanie coraz to nowszych metod i technik badawczych jest czymś zupełnie powszechnym. Konieczne wydaje się zatem krótkie odwołanie do pozytywistów logicznych, którzy utrzymywali, że dana teoria jest tylko wtedy prawdziwa, kiedy ma potwierdzenie w faktach. Co więcej, twierdzili oni, że raz zweryfikowana teoria będzie już zawsze prawdziwa. Takie odróżnienie teorii naukowych od nienaukowych obalił Karl Popper, który zaproponował zupełnie nowe kryterium naukowości – falsyfikowalność. Według poglądów Poppera, każda teoria naukowa może zostać obalona w każdym czasie, kiedy tylko pojawi się nowe zdarzenie, które będzie zaprzeczać danej teorii, lub wystarczy, że dana teoria będzie formalnie w stanie zaprzeczyć samej sobie. Żadna teoria nie może zatem uchodzić za absolutnie prawdziwą raz na zawsze. Jej prawdziwość jest więc wyłącznie kwestią czasu. Założenie to było jądrem racjonalizmu krytycznego, zwanego też falsyfikacjonizmem (zob. więcej W. Detel (w:) E. Martens, H. Schnädelbach (red.) 1995, s. 192 – 242).

Warunek prawdy

Prawdziwość, jako ostatni spośród wymienionych elementów wiedzy, stanowi największy problem w materii szeroko pojętego prawa dowodowego oraz epistemologii w ogóle. Wydaje się, że najrozsądniej (zarówno z metodologicznego jak i praktycznego punktu widzenia) byłoby przyjąć kryterium prawdy w myśl teorii koherencyjnej, autorstwa brytyjskiego filozofa Francisa Herberta Bradley’a. Zakłada ona, że prawdziwe jest to, co jest wewnętrznie spójne, czyli inaczej – niesprzeczne.

Przeciwnik koherencyjnego ujęcia prawdy zarzuci, że redukcja koherencyjności do niesprzeczności jest zabiegiem błędnym, ponieważ wiedza ludzka jest zbyt uboga, aby dostarczać dowodów absolutnej niesprzeczności. Jednak w odniesieniu do postępowania sądowego z góry musimy założyć, że wiedza uczestników tego postępowania z natury swojej ma charakter ograniczony i co więcej, poprzez np. zakazy dowodowe sam ustawodawca wprowadza kolejne ograniczenia. Nie da się inaczej wydać rozstrzygnięcia w danej sprawie, aniżeli poprzez rozwinięcie pewnego systemu wiedzy, według którego w sposób koherentny podejmowane są decyzje.

Teorię Bradley’a (zwaną idealistyczną) zmodyfikował Kazimierz Ajdukiewicz, poprzez np. odrzucenie kategorii ontologicznych na rzecz przyjęcia wyłącznie kategorii epistemologicznych. Na pierwszy rzut oka, zabieg taki można potraktować, jako pewnego rodzaju wadę. Jednak należy uświadomić sobie, że przyjmowanie kategorii ontologicznych w definiowaniu prawdy na etapie postępowania sądowego jest raczej bezużyteczne.

Przyjęcie koncepcji koherencyjnej wydaje się uzasadnione również tym, że nośnikami prawdy są zdania (w ramach propozycjonalnej teorii prawdy), a to właśnie na podstawie zdań (ich budowie i niesprzeczności) koherencjoności wyciągają wniosek o prawdziwości. Na etapie postępowania sądowego kryterium to wydaje się najbardziej użyteczne (pomimo pewnego rodzaju wady o charakterze aksjologicznym) i jednocześnie jedyne możliwe do zrealizowania, biorąc pod uwagę empiryczny charakter tego postępowania. Nie ulega wątpliwości, że to, co w jednych okolicznościach pozostaje spójne, w innych może już takie nie być. Dlatego ogromnie ważnym jest, aby w miarę dostępnych środków procesowych, możliwie jak najbardziej rozbudowywać system wiedzy organu procesowego (choć i tu stawiane są ograniczenia, np. tzw. prekluzje dowodowe). Im więcej wiedzy oraz informacji zostanie przekazanych w trakcie postępowania, tym łatwiej będzie doszukiwać się niespójności i jednocześnie dążyć do możliwie jak najlepszego realizowania postulatu ustaleń faktycznych zgodnych z rzeczywistością.

Gdyby, tak jak chce tego rzesza polskich prawników, za warunek prawdy przyjąć wspomnianą na samym początku teorię prawdy Arystotelesa (zdanie A jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy stan faktyczny opisany przez zdanie A ma rzeczywiście miejsce), to wówczas użyteczność tego warunku zostałaby zredukowana do niedopuszczalnego minimum, a to z prozaicznego powodu braku kryterium odróżnienia tego, co ma rzeczywiście miejsce od tego, co miejsca rzeczywiście nie ma. Co więcej, wyznaczanie warunku prawdy ma sens tak długo, jak długo uznawać będziemy paradygmat, że to sędzia jest podmiotem decydującym o przyjęciu danego zdania za prawdziwe. Gdyby nie rozdzielać warunków wiedzy pomiędzy biegłego eksperta, a sędziego, wówczas warunek prawdy ulegnie konsumpcji przez warunek uzasadnienia. Trafnie zauważa M. W. Oleksy, że „czym innym jest uznanie, że z epistemologicznego punktu widzenia prawda nie wnosi nic, czego nie wnosi uzasadnienie, co nie implikuje odrzucenia obiektywności prawdy rozumianej w sensie czysto logicznym, a więc według zasady, że z faktu stwierdzenia zdania (przyjęcia stosowanego przekonania) nie wynika jego prawdziwość (choćby przytaknęli mu wszyscy)” (M. Oleksy 2005, s. 28).

Istotnym jest także rozdzielenie treści zdaniowej wiedzy od tzw. stanu mentalnego. Szczególnie ważnym na etapie postępowania sądowego jest zależność występująca pomiędzy przypisaniem niekonkretnemu obiektowi danej cechy, na przykład: „Nóż składa się z głowni, ostrza oraz rękojeści”, a przypisaniu danej cechy do konkretnego obiektu, na przykład: Ten nóż składa się z głowni, ostrza oraz rękojeści”, lub Każdy nóż składa się z głowni, ostrza oraz rękojeści”. W pierwszy wypadku mamy do czynienia ze stanem mentalnym, a każdy następy to treść zdaniowa, która w odróżnieniu od stanu mentalnego, może być oceniana w kategorii prawdy lub fałszu. W przeprowadzanej ekspertyzie biegły powinien dążyć do jak największego zminimalizowania takich stwierdzeń, które są wynikiem stanu mentalnego. Zadanie to może okazać się jednak niesłychanie trudne w realizacji.

Podsumowanie

Ogólnie rzecz ujmując, prawda w ujęciu klasycznym nie jest zależna od wiedzy. To, że Ziemia krąży wokół Słońca, nie zależy od stanu naszej wiedzy. Ziemia będzie dalej krążyć wokół Słońca niezależnie od tego, czy żyjemy w czasach przedkopernikańskich, czy współcześnie. Na potrzeby postępowania sądowego sytuacja okazuje się jednak nie taka prosta.

Trudność powstaje na etapie rozgraniczenia takich zjawisk, które (1) są powtarzalne lub obserwowalne na bieżąco, np. wschód słońca, a takich, które (2) mogą, lecz nie muszą być możliwe do reprodukcji, ale w swojej istocie nie multiplikują się w regularnych odstępach czasu lub nie multiplikują się wcale, np. konkretny wypadek samochodowy. Wśród tych drugich wyróżnić możemy takie, które, np. w ramach eksperymentu procesowego lub ewidencji eksperckiej są możliwe do mniej lub bardziej dokładnego odtworzenia, jak np. wystrzał z broni palnej oraz takie, które z natury swojej są niemożliwe do reprodukcji, np. pozbawienie konkretnej osoby życia. Przyjęcie w myśl koherencyjnej teorii prawdy pewnych zdań za prawdziwe nie zawsze będzie idealnym odbiciem przeszłego stanu faktycznego. Inaczej mówiąc: oczywistym jest, że prawda w znaczeniu koherencyjnym nie zawsze będzie zgodna z prawdą w znaczeniu korespondencyjnym. Szczególnie właśnie na etapie postępowania sądowego, kiedy znaczna część zdarzeń, nie licząc zdarzeń o charakterze zdarzeń notoryjnych (zdarzenia o charakterze notoryjnym mają swoje odbicie w przepisach prawnych – patrz np. art. 168. k.k. lub art. 228. § 1. k.p.c.. Zdań o faktach notoryjnych nie będziemy jednak analizować przy użyciu kryterium koherencyjności, lecz oczywistości – „twierdzenie jest prawdziwe, gdy jest oczywiste” [zob. więcej J. Woleński 2007, s. 159]), jest niemożliwa do całkowitego odtworzenia, podstawą ustalenia stanu faktycznego są informacje, które stanowią źródło wiedzy dla organu rozstrzygającego. Dlatego właśnie po przyjęciu następujących założeń, że:

  1. nośnikami prawdy są zdania,
  2. zdania zawierają informację,
  3. informacja powstaje jako rezultat nabytej wiedzy
  4. prawda, jako warunek uprawomocnienia wiedzy musi być prawdą w znaczeniu koherencyjnym,

dochodzimy do wniosku, że postępowanie sądowe jest na tyle wyjątkowe na tle rozważań nad pojęciem wiedzy i prawdy, że w istocie rzeczy można pokusić się o stwierdzenie, że prawda jest w tym wypadku zależna od wiedzy – i będzie to zgodne z koherencyjną teorią prawdy. Jednak trzeba pamiętać także o tym, że o ile orzeczenia sądowe mają charakter performatywny – illokucyjny lub perlokucyjny (John Langshaw Austin, jeden z najznamienitszych brytyjskich filozofów analitycznych XX wieku, zaproponował w 1962 r., aby akty mowy, którym nie można przypisać wartości logicznej w rozumieniu logiki klasycznej, nazwać tzw. wypowiedziami performatywnymi), mogą konstytuować rzeczywistość w zakresie stanu prawnego, to przecież w żadnej mierze nie mogą konstytuować materialnie rzeczywistości w zakresie stanu faktycznego. To, że sąd w ramach postępowania dowodowego ustali błędne fakty, że np. dany samochód poruszał się z prędkością 120 km/h, wcale nie oznacza, że taka była faktyczna prędkość tego samochodu. Będzie to ustalenie zgodne w myśl koherencyjnej teorii prawdy, ale czy będzie miało swoje odbicie w klasycznym ujęciu prawdy? Na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w posiadaniu środków, które gwarantowałyby nam możliwość takiej weryfikacji.

Nie zgadzam się także z niektórymi poglądami prezentowanymi w piśmiennictwie, jakoby dążenie do prawdy materialnej miało nakładać na sąd bezwzględny obowiązek korelacji prawy sądowej – tego, co ustali sąd – z prawdą materialną, czyli tym, co rzeczywiście się zdarzyło (M. Całkiewicz 2008, s. 26). Jest oczywistym zadaniem wymiaru sprawiedliwości, aby dążyć do uzyskania wiarogodnych i niesprzecznych informacji, ale bezwzględna korelacja „prawdy sądowej” z „prawdą materialną” pozostaje w istotnej sprzeczności z możliwościami poznawczymi organów procesowych. Nie można zgodzić się ze autora stwierdzeniem, że: „Zasada ta nie jest jedynie pustą deklaracją, w jaką łatwo mogłaby się przerodzić, gdyby nie była obwarowana całym kompleksem unormowań szczegółowych, gwarantujących jej rzeczywistą realizację” (M. Całkiewicz 2008, tamże). Prawda wcale nie jest dla polskiego – i nie tylko polskiego – wymiaru sprawiedliwości wartością nadrzędną, a gwarancja jej rzeczywistej realizacji jest niejednokrotnie ograniczana poprzez przepisy o charakterze lex specialis jak np. wspomniane wcześniej zakazy dowodowe (k.p.k.) lub prekluzje dowodowe (k.p.c.).

Bibliografia:

  1. T. Anderson, D. Schum, W. Twining (2005), Analysis of Evidence. Second Edition, Cambridge University Press, New York;
  2. J. L. Austin (1962), How to Do Things with Words, At The Clarendon Press, Oxford;
  3. A. J. Ayer (1956), The Problem of Knowledge, Macmillan & Co. Ltd, London;
  4. G. A. Brown, P. L. Cropp (1987), Standardised Nomenclature in Forensic Science (w:) Journal of the Forensic Science Society, vol. 27, issue 6, s. 393 – 396;
  5. M. Całkiewicz (2008), Wykorzystanie opinii biegłego w polskim procesie karnym, (w:) Problemy kryminalistyki 259 (styczeń – marzec);
  6. M. Cieślak (1955), Zagadnienia dowodowe w procesie karnym, Wydawnictwo Prawnicze, Warszawa;
  7. I. Freckelton, H. Selby (1999), The Law of Expert Evidence, LBC Information Service, Sydney;
  8. A. Gaberle (2007), Dowody w sądowym procesie karnym, Wolters Kluwer Polska Sp. z o.o., Warszawa;
  9. A. Gold (2003), Expert Evidence in Criminal Law: The Scientific Approach, Irwin Law Inc., Toronto;
  10. D. Johnstone, G. Huston (2009), Blackstone’s Police Manual, vol.2, Evidence & Procedure, OUP, Oxford;
  11. J. Konieczny (1984), Metodologiczna charakterystyka kryminalistyki, Uniwersytet Śląski, Katowice;
  12. J. Konieczny (2009), Prawda w ekspertyzie sądowej. Pomiędzy epistemologią a prawem dowodowym, maszynopis niepublikowany;
  13. J. Konieczny (2010), Polygraph examination as scientific evidence (w:) European Polygraph, vol. 4, nr 3 (13);
  14. J. Kozielecki (1977), Psychologiczna teoria decyzji, PWN, Warszawa;
  15. K. Liżyńska, J. Żylińska (2008), Wpływ dowodu z opinii biegłego na orzeczenie sądu w postępowaniu karnym, (w:) Przegląd Policyjny nr 3(91)/2008, s. 25 – 41;
  16. E. Martens, H. Schnädelbach (red.) 1995, Filozofia. Podstawowe pytania, Wiedza Powszechna, Warszawa;
  17. A. Moenssens (2009), Expert Witness: Who Is?, WEoFS, vol. 2;
  18. M. W. Oleksy (2005), Wiedza jako prawdziwie uzasadnione przekonanie. Czy twierdzy tej wciąż warto bronić? (w:) Diametros nr 6 grudzień 2005, s. 19 – 48, Internetowy Serwis Filozoficzny przy Instytucie Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego, http://www.diametros.iphils.uj.edu.pl/;
  19. M. Page, J. Taylor, M. Blenkin (2010), Uniqueness in the forensic identification sciences – Fact or fiction? (w:) Forensic Science International, doi:10.1016/j.forsciint.2010.08.004;
  20. I. Piotrowska (2007), Pozycja i rola biegłego sądowego w świetle oczekiwań organu procesowego (w:) Archiwum Medycyny Sądowej i Kryminologii, LVII, s. 196 – 199, sprawozdanie z konferencji;
  21. K. Popper (2002), Logika odkrycia naukowego, PWN, Warszawa;
  22. M. Redmayne (2004), Expert Evidence and Criminal Justice, Oxford University Press, Oxford;
  23. D. A. Rudram (1996), Interpretation of Scientific Evidence (w:) Science & Justice, vol. 36, issue 3, s. 133 – 138;
  24. D. Schum, G. Tecuci, M. Boicu, D. Marcu (2009), Substance–Blind Classification of Evidence for Intelligence Analysis, materiały konferencyjne “Ontology for the Intelligence Community: Setting the Stage for High-level Knowledge Fusion”, Mason University, Fairfax, Virginia Campus;
  25. S. Śliwiński (1948), Polski proces karny przed sądem powszechnym. Zasady ogólne, Gebethner i Wolff, Warszawa;
  26. T. Tomaszewski (1981), Wartość niekategorycznych opinii biegłych, (w:) Nowe Prawo, nr 9, s. 64 – 77;
  27. T. Tomaszewski (2000), Dowód z opinii biegłego w procesie karnym, Wydawnictwo Instytutu Ekspertyz Sądowych, Kraków;
  28. J. R. Vanderkolk (2009), Forensic Comparative Science, Elsevier LTD, Oxford;
  29. S. Waltoś (2008), Proces karny. Zarys wykładu, Wydawnictwo Prawnicze Lexis Nexis, Warszawa;
  30. J. Widacki (red.) (2009), Kryminalistyka, C.H. Beck, Warszawa;
  31. J. Woleński (1993), Metamatematyka a epistemologia, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa;
  32. J. Woleński (2005), Epistemologia. Poznanie, prawda, wiedza, realizm, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa;
  33. J. Wójcikiewicz, V. Kwiatkowska-Wójcikiewicz (2009), Sędziowie wobec dowodu naukowego (w:) J. Kasprzak, B. Młodziejowski (red.), Kryminalistyka i inne nauki pomostowe w postępowaniu karnym, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, Olsztyn.